Słyszę nieraz jak z rozmarzeniem mówimy: "Gdybym w moim kościele miał takiego księdza, który by mówił super kazania..." To ja bym chodził/a na msze i w ogóle to bym był/a innym człowiekiem i pewnie innym chrześcijaninem, wtedy to ho ho... Coś w tym stylu bo z reguły drugiej części zdania nie doprecyzowujemy skoro pierwsza część i tak nie jest spełniona.
To jest po prostu nie do wiary, jak łatwo potrafimy się wykpiwać z tak wielu rzeczy. To przepraszam bardzo... Czy brak znajomości prawa zwalnia Cię od jego przestrzegania? Czy wiedząc, że łamiesz np. przepisy ruchu drogowego starasz się to robić z głową, tak aby się nie zabić? Czy jak bierzesz kredyt na budowę domu, który zobowiązuje Cię na dużą część życia, to nie zgłębiasz wiedzy w tej dziedzinie? Nie starasz się uniknąć konsekwencji paragrafów pisanych małym druczkiem? Nie studiujesz wnikliwie umowy? Studiujesz...
To czemu nie postępujesz tak w przypadku swojego zbawienia? Dlaczego tak łatwo znajdujesz wymówki dla braku starań? Czy jak masz słabą ofertę w banku to nie szukasz lepszej? Dlaczego kiepski ksiądz powstrzymuje Cię od czytania pisma świętego czy słuchania kazań super księdza w Internecie? Swoją drogą, to odkryłem ostatnio, że Polska jest fenomenem na skalę światową jeśli chodzi o głoszenie "słowa", za pośrednictwem szeroko pojętych mediów elektronicznych.
Mam w związku z tym spektakularną wiadomość... Bóg nie jest starym dziadkiem żyjącym w pierwszym wieku naszej ery lub wcześniej. Nie jest też zacofanym moherem, który sobie coś uroił, choć i pod taką postacią może przyjść do Ciebie Chrystus. Uwaga! Bóg jest tak samo 21-wieczny jak my i nadąża nad rozwojem techniki. Śmiem nawet twierdzić, że wyprzedza nas o kilka pokoleń w przód, bo zna dzień końca tego świata i w ogóle ogarnia trochę bardziej niż większość ma blade pojęcie.
Niesamowicie dobra wiadomość jest zaś taka, że on ma dla Ciebie wielkie miłosierdzie i jest gotowy działać w Twoim życiu. Pytanie tylko czy Ty tego chcesz? Czy myślisz o tym poważnie? Czy traktujesz wiarę jak bajki Andersena z dzieciństwa? Czy jak prawo, które warto poznać, chociażby po to by na sądzie ostatecznym nie pójść przez szeroką bramę na wieczną udrękę?
Pamiętaj, że dno serca jest często Twoim jedynym kompasem w życiu. Tyle, że chodzi o to prawdziwe dno serca, a nie to powierzchowne, zakłamane i pożądliwe. To ono nieraz ratuje Twoje obecne i przyszłe życie... Dlaczego? Bo mieszka w nim Bóg. Nie szukaj więc łatwych wymówek do tego by być słabym człowiekiem. Szukaj odpowiedzi na pytanie, a co jeśli... Co jeśli totalnie się pogubiłeś i idziesz jak większość ku zatraceniu? Co wówczas?
Myśląc o stworzeniu tego bloga, powziąłem sobie taki trochę plan w tle, że będę za jego sprawą wprowadzał ewentualnych czytelników w temat wiary. Coś w stylu jak to się wydarzało u mnie, że tak delikatnie, krok po kroczku... Stwierdziłem, że to takich niezdecydowanych nie zniechęci, a nawet stopniowo zaciekawi. Czułem, że to super pomysł, że Bóg to czasem tak nieporadnie dociera do tych zagubionych ludzi, ale jak ja to ogarnę..., to dopiero tłumy będą się nawracać :) Pomyślałem sobie, żeby ten blog był też właśnie dla takich słabych i błądzących chrześcijan, jak ja. Przed którymi delikatnie odkryję z czasem Bożą potęgę. Pokażę, że warto iść w tę stronę i że on czeka na każdego...
Dziś jednak, po otwarciu się na Słowo Boże i pomimo faktu, że jestem bardzo początkującym uczniem. Możliwe najpokorniej wiem i czuję, że on ma inne plany co do tych treści. Pragnę wiec na koniec przytoczyć Wam słowa Syna Bożego, który szukany przez zgraję wojska mającą go pojmać, w wiadomym celu, mówi z niesamowitą mocą tak:
Po czym wyszedł Jezus naprzeciw zgrai i zapytał: "Kogo, szukacie?" Odpowiedzieli mu: "Jezusa z Nazaretu!" Rzekł im Jezus: "Jam jest." Na te słowa cofnęli się wszyscy i jak martwi padli na ziemię.