niedziela, 24 grudnia 2017

Świąteczny czas...

Kilka dni temu usłyszałem tę piosenkę i pomyślałem jak dobrym wstępem jest ona do prawdziwie mądrych życzeń na te Święta, w których nowo narodzony Jezus Chrystus pragnie zamieszkać w naszych sercach...


Kto śpiewa i życzy ten życzy dwa razy
Kto często powtarza te same dwie frazy
I ja wam zaśpiewam dwa zdania niecałe
Nie będę się dzielić zwyczajnym banałem
Dziś śpiewam te trudne słowa życzenia wam nieznane:
Żebyście mieli w głowach dobrze poukładane
Nie zdrowia nie szczęścia nie kasy nie fury
Nie szybkiej kariery to tylko są bzdury
Jak wiary to mądrej nadziei na wszystko
Miłości do kogoś kto zawsze jest blisko

Dziś śpiewam te trudne słowa życzenia wam nieznane:
Żebyście mieli w głowach dobrze poukładane
Nie wielkich sukcesów i wielkich pieniędzy
Za cenę dowolną co szybciej co prędzej
Jak wiary to mądrej nadziei na wszystko
Miłości do kogoś kto zawsze zawsze jest blisko

środa, 20 grudnia 2017

Gdyby...


Słyszę nieraz jak z rozmarzeniem mówimy: "Gdybym w moim kościele miał takiego księdza, który by mówił super kazania..." To ja bym chodził/a na msze i w ogóle to bym był/a innym człowiekiem i pewnie innym chrześcijaninem, wtedy to ho ho... Coś w tym stylu bo z reguły drugiej części zdania nie doprecyzowujemy skoro pierwsza część i tak nie jest spełniona.

To jest po prostu nie do wiary, jak łatwo potrafimy się wykpiwać z tak wielu rzeczy. To przepraszam bardzo... Czy brak znajomości prawa zwalnia Cię od jego przestrzegania? Czy wiedząc, że łamiesz np. przepisy ruchu drogowego starasz się to robić z głową, tak aby się nie zabić? Czy jak bierzesz kredyt na budowę domu, który zobowiązuje Cię na dużą część życia, to nie zgłębiasz wiedzy w tej dziedzinie? Nie starasz się uniknąć konsekwencji paragrafów pisanych małym druczkiem? Nie studiujesz wnikliwie umowy? Studiujesz...

To czemu nie postępujesz tak w przypadku swojego zbawienia? Dlaczego tak łatwo znajdujesz wymówki dla braku starań? Czy jak masz słabą ofertę w banku to nie szukasz lepszej? Dlaczego kiepski ksiądz powstrzymuje Cię od czytania pisma świętego czy słuchania kazań super księdza w Internecie? Swoją drogą, to odkryłem ostatnio, że Polska jest fenomenem na skalę światową jeśli chodzi o głoszenie "słowa", za pośrednictwem szeroko pojętych mediów elektronicznych.

Mam w związku z tym spektakularną wiadomość... Bóg nie jest starym dziadkiem żyjącym w pierwszym wieku naszej ery lub wcześniej. Nie jest też zacofanym moherem, który sobie coś uroił, choć i pod taką postacią może przyjść do Ciebie Chrystus. Uwaga! Bóg jest tak samo 21-wieczny jak my i nadąża nad rozwojem techniki. Śmiem nawet twierdzić, że wyprzedza nas o kilka pokoleń w przód, bo zna dzień końca tego świata i w ogóle ogarnia trochę bardziej niż większość ma blade pojęcie.

Niesamowicie dobra wiadomość jest zaś taka, że on ma dla Ciebie wielkie miłosierdzie i jest gotowy działać w Twoim życiu. Pytanie tylko czy Ty tego chcesz? Czy myślisz o tym poważnie? Czy traktujesz wiarę jak bajki Andersena z dzieciństwa? Czy jak prawo, które warto poznać, chociażby po to by na sądzie ostatecznym nie pójść przez szeroką bramę na wieczną udrękę?

Pamiętaj, że dno serca jest często Twoim jedynym kompasem w życiu. Tyle, że chodzi o to prawdziwe dno serca, a nie to powierzchowne, zakłamane i pożądliwe. To ono nieraz ratuje Twoje obecne i przyszłe życie... Dlaczego? Bo mieszka w nim Bóg. Nie szukaj więc łatwych wymówek do tego by być słabym człowiekiem. Szukaj odpowiedzi na pytanie, a co jeśli... Co jeśli totalnie się pogubiłeś i idziesz jak większość ku zatraceniu? Co wówczas?

Myśląc o stworzeniu tego bloga, powziąłem sobie taki trochę plan w tle, że będę za jego sprawą wprowadzał ewentualnych czytelników w temat wiary. Coś w stylu jak to się wydarzało u mnie, że tak delikatnie, krok po kroczku... Stwierdziłem, że to takich niezdecydowanych nie zniechęci, a nawet stopniowo zaciekawi. Czułem, że to super pomysł, że Bóg to czasem tak nieporadnie dociera do tych zagubionych ludzi, ale jak ja to ogarnę..., to dopiero tłumy będą się nawracać :) Pomyślałem sobie, żeby ten blog był też właśnie dla takich słabych i błądzących chrześcijan, jak ja. Przed którymi delikatnie odkryję z czasem Bożą potęgę. Pokażę, że warto iść w tę stronę i że on czeka na każdego...

Dziś jednak, po otwarciu się na Słowo Boże i pomimo faktu, że jestem bardzo początkującym uczniem. Możliwe najpokorniej wiem i czuję, że on ma inne plany co do tych treści. Pragnę wiec na koniec przytoczyć Wam słowa Syna Bożego, który szukany przez zgraję wojska mającą go pojmać, w wiadomym celu, mówi z niesamowitą mocą tak:

Po czym wyszedł Jezus naprzeciw zgrai i zapytał: "Kogo, szukacie?" Odpowiedzieli mu: "Jezusa z Nazaretu!" Rzekł im Jezus: "Jam jest." Na te słowa cofnęli się wszyscy i jak martwi padli na ziemię.

środa, 1 listopada 2017

Ulotność...

Temat szczególnie aktualny dziś... Każdy z nas przeżywa ten czas na swój sposób. Myślimy o bliskich, którzy odeszli, o innych wspaniałych ludziach wspominanych w tym dniu w mediach... Żałujemy tego, że tylu wartościowych osób już nie ma wśród nas...

Ostatnio słuchając pewnej płyty położyłem się odpocząć na chwilę... Obudziłem się po dobrej godzinie ze słuchawkami w uszach, a w mojej głowie rozbrzmiały słowa tego utworu. Muszę przyznać, że nigdy nie usłyszałem ich tak wyraźnie i nie wywołały one we mnie tylu refleksji, co wówczas gdy opuszczał mnie sen, a świadomość istnienia zasiadała w mojej głowie...

Zapyta Bóg w swym niebie,
co dałem Mu, od siebie.
Wierzyłem i kochałem,
i byłem tym, kim chciałbym był.
I żyłem jak ,chciałbym żył
i byłem, kim miałem być.


Odpowiem mu od siebie,
że spłacę dług tym lepiej,
Tym bardziej,
bo wiedziałem, co znaczy,
że nadziei brakowało mi
I kilku chwil, kilku dobrych chwil,
Może powie, to niepotrzebne słowa.

Trudno nie wierzyć w nic, trudno nie wierzyć w nic.

Cóż więcej pisać?

Ze względu na okoliczności byłem dziś na cmentarzu tylko z ośmioletnią córką. Dziwnym trafem szedłem w zasadzie za nią. Zaprowadziła mnie na dwa groby ze strony rodziny mojej żony. Jednak sama dodatkowo odwiedziła dwa groby nie związane z naszą rodziną. Jednym z nich był grób taty, jej koleżanki z klasy, który odszedł w wieku 39 lat. Drugim był grób męża jej opiekunki, który poświęcił jej ileś wspólnych chwil, zanim zaczęła chodzić do przedszkola. Pomyślałem sobie, że takie małe dziecko, które z reguły nie przepada za wizytami na cmentarzu, już w tym wieku ma dwa powody do kolejnych odwiedzin. Przede wszystkim zastanowił mnie jednak fakt, że odczuwa potrzebę takiego zatrzymania się i wspomnienia danej osoby. 

Nie wnikając jednak już w jej serce i intencje, pomyślałem jak ulotne jest nasze życie. Jak w tym codziennym zabieganiu i walce o czas, rację, ilość, jakość, skutek, efekt, przyziemność, łatwo stracić z oczu to, co naprawdę cenne. Zastanowiły mnie te chwile i powody dla, których chciała okazać szacunek tym osobom...

Pomyślałem, że o ile częściej powinniśmy się przypatrywać sobie i naszym celom. Przypatrywać temu jak widzą nas nasi najbliżsi. Jak niewiele dzieli nas od bycia po tej drugiej stronie i jak każda chwila naszego życia jest cenna i jak ogromnym darem może być dla innych...

Zapyta Bóg w swym niebie,
jak spłacę dług,
ja nie wiem.

Pamiętajmy zatem, że życia nie otrzymaliśmy na własność...


czwartek, 19 października 2017

Początek


Wiele rzeczy złożyło się na te pierwsze słowa, które tu piszę... Zrodzona pewnego razu myśl, kiełkowała nieustępliwie w mojej głowie, by w końcu ujrzeć światło dzienne, tu i teraz...

Traciłem pod nogami ziemię
Szukałem ratunku dla siebie


I wybacz to ludzkie, że błądzę
Niech wyjdzie nam to na dobre
Bo nic nam nie może się stać
Możemy być nieśmiertelni...

A skąd tu nagle te słowa i muzyka? Cóż, to jeden z elemencików, który przyczynił się do powstania tego bloga. Śmiało! Można posłuchać w tle lub po przeczytaniu. Dla mnie to genialny utwór i niesamowicie działające na wyobraźnię słowa...

O czym będzie i dlaczego blog?

Hmmm... Będzie tu o poszukiwaniu rzeczy dobrych... Dobrych w każdych okolicznościach... O dostrzeganiu wartości w codziennych sprawach, zdarzeniach, usłyszanych zdaniach, przeczytanych słowach...

Toczymy kamień co leci w dół
Ściągają do ziemi tony chmur
Nic nam nie będzie nie, nie nic nam nie będzie

Dziś, jak nigdy wcześniej, wierzę, że życie jest przede wszystkim sposobnością do wzniesienia się ponad siebie i swoje ograniczenia. Należy jednak mądrze rozumieć ten kierunek i starać się gdzieś tej mądrości szukać...

Z deszczu pod rynnę poznałem to
Choć jeszcze nie stygnie co poszło w proch
Nic nam nie będzie nie, nic nam nie będzie

Jako, że nie mogłem stołować się w restauracji "Rozumy Wszelkie". Zapewne nie będę często wiele radził. Za to na pewno będę zadawał pytania, budził wątpliwości i zachęcał do refleksji.

Gasną ulice, opada kurz
Do kłębka po nitce znajdziemy klucz
Nic nam nie będzie nic nam nie będzie

Myślę, że nie tylko ja w czasie swojego życia zdążyłem zaobserwować tak wiele przykładów na to, że czasem najdrobniejsza rzecz uczyniona przez jednego człowieka, może odmienić życie drugiego, tak bardzo, że i ja stwierdziłem: "warto to robić". Dlatego jeśli taki jest plan i potrzeba która odczuwam jest słuszna... Również m.in. przy pomocy tego bloga, postaram się to czynić.

Jaki nie będzie ten blog? Ciężko powiedzieć, bo zmiana to jedyna pewność, od zawsze.

Myślę jednak, że każdy ma swoją niszę. Podobnie jak każdy z nas jest inny. Każdy ma więc swoje naturalne grono odbiorców. Czy będziesz należeć do tego grona? To pytanie do Ciebie... Ja w każdym razie, w pewnym momencie, zobaczyłem siebie w takim miejscu i stąd ten tekst, który teraz czytasz.

Blisko kres, zero szans
Jak bym nie postąpił, dusił bat
Gdzie mam iść, celu brak
Skąd ja znam, znam to?

Zakładam zatem, ze nie będzie tutaj genialnych recept na wszystko. Tym bardziej prostych, łatwych i przyjemnych. Jeśli jednak tu trafiłeś to już znak, że postępujesz mądrze, bo poszukujesz rozwiązań, a nie oczekujesz ich od innych.

Mówi się że zamiast ryby dużo lepiej dać komuś wędkę. Ten blog ma być więc przede wszystkim odczytaną wskazówka, o której powinienem pamiętać. Bo będę zapisywał te wskazówki dla siebie. Wiedząc jednak, że trzeba się dzielić, będę szczęśliwy jeśli i Wy odnajdziecie tu odpowiednie elementy do indywidualnej układanki, zwanej życiem...